Menu główne:
wiersze
Nocą straszną i ciemną
rozłożyłem Karty - Wieża
I runął grom z jasnego nieba
I wali się wieża - płonie jej
dumna w chmurach korona
straszny jest Boskiego gromu głos
to dzwon wolności bije nam
na wielką wzywa nas bitwę
I otwierają się groby
budzą się stare demony -
- to upiory od wieków pijące naszą krew
to czcigodni starcy, co zadarłszy głowy
z wysokości boskie ferują wyroki,
to rozparci mocno w swych skórzanych tronach
mahoniowych gabinetów surowi wielmoże,
co żadnego nie znoszą sprzeciwu
otoczeni tłumem wazelinowych trefnisiów
czule masujących uszy pochlebstw maścią,
z nimi tłustych karłów wielka ciżba
co oczy błyszczące mają od złota,
za matki hieny cmentarne a ojców
sprzedali - zdrajcy
Na smyczy dzierżą psy wojny
najgorszą ludzką hołotę
co kłami zbroczonymi
wyszarpują ludzkich wnętrzności zawartość
To im jak w stacji krwiodawstwa
oddajemy: nasze życie, naszą służbę, naszą krew
Lecz w ostatniej bitwie
wielką mamy na nich broń:
wzgardy chłód, pusty śmiech
i wiecznego zapomnienia mrok.